Pamięć

carlos-dominguez-393940

Pamięć to cwana sprawa. Odchodzi w najmniej wygodnych momentach, a przychodzi w tych ważnych, miłych, trochę uroczystych. Pamięć jest bardzo wygodna, czasami gdy nie chcesz się do czegoś przyznać, mówisz nie pamiętam. Pamięć może być trochę zwodnicza – wspomnienia są trochę zniekształcone, powoli zatracasz smaki, zapachy, twarze. W końcu jest pamięć historyczna. Ona nie jest hipsterska, na Instagramie trudno ją uchwycić, ale właśnie o tej pamięci ostatnio sobie pomyślałam.

11 listopada nasza pamięć historyczna, a w tym przypadku nawet narodowa, gdzieś sobie wyjechała. Może wygrzewa się na Bahamach, na hamaku, ale na pewno nie widziałam jej w Warszawie. Panom w biało-czerwonych szalikach proponuję żeń szeń. On podobno pamięć przywraca.

Weźmy głęboki oddech, zamknijmy oczy i przypomnijmy sobie jak to było gdy nie mogliśmy wyjechać za granicę, pracować w innych krajach, jak nie mieliśmy własnego Państwa, a jak w końcu mieliśmy to takie jakby rosyjskie. A! I paru budynków w Warszawie nie mieliśmy w 1944 roku i wydaje mi się, że to nie wina Unii Europejskiej, ale może nie pamiętam.

Na koniec, drogim narodowcom uczestniczącym w marszu z ronda Dmowskiego, proponuję ćwiczenie – zamknijcie się w pustym pokoju, bez paszportu, osobistej wolności, z brzydkimi firankami i taką wielką kryształową popielnicą. I siedźcie tam sobie. Nie korzystajcie z tych wszystkich możliwości, które daje wam nowoczesna Polska. Siedźcie sobie i spróbujcie przypomnieć czy warto było, czy naprawdę wiecie o co prosicie.

Trochę mnie poniosło, ale jak szaleć to szaleć.

Dodaj komentarz