Wesele

wesele

Wesele, wesele i po weselu.

Gdy wiedziałam już, że będę wychodzić za mąż, musiałam podjąć decyzję, czy chcę dołączyć do grona szalonych panien młodych, które z obłędem w oczach wybierają strukturę papieru pod zaproszenie, albo wzór kwiatów w wazonie. Byłam o krok od tego aby zaproponować narzeczonemu miły obiad w gronie najbliższej rodziny, a pieniądze wydać na podróż po świecie tylko z nim.

Stało się jednak inaczej. Wyprawiliśmy wesele do rana na ponad 100 osób i wiecie co? Absolutnie nie żałuję. Albo nie! Żałuję, ale tego, że ten dzień tak szybko minął i nigdy się już nie powtórzy. Rok temu, gdy myśleliśmy nad formą naszego przyjęcia, zadałam sobie pytanie czym jest dla mnie wesele. Moja własna odpowiedź zdecydowanie przekonała mnie do tego szalonego kroku. Wesele jest dla mnie momentem, jedynym w życiu, gdy wszystkie bliskie mi osoby tańczą na jednym parkiecie, jedzą przy jednym stole i wzruszają się razem z nami. Prawdopodobnie, już nigdy nie zobaczę moich przyjaciółek z Finlandii tańczących z moją mamą, albo współlokatorek z Erasmusa pijących z moim tatą. Ilość ciepła i miłości jaką dostaliśmy tamtego dnia przewyższyła wszystkie moje oczekiwania. Brzmi to trochę grafomańsko, ale tak było (przynajmniej patrząc z perspektywy nieznajomego).

Do dzisiaj nie mogę dojść do siebie po tym uderzeniu endorfin! Wróciłam do rzeczywistości, gdzie nie ma tylu wzruszeń, a na pewno już nie ma moich drogich Finek i wszystkich najbliższych tańczących do Backstreet Boys. Na chwilę byłam w dobrej amerykańskiej komedii romantycznej, a teraz to raczej komedio-dramat. Jak to codzienność.

5 rzeczy, których nauczyło mnie nasze wesele:

  1. To nie tylko święto miłości, ale też święto przyjaźni. Kocham bardzo mojego męża, ale ten dzień uświadomił mi również jak wspaniałe dziewczyny mam wokół siebie. Dzięki nim turlam się ze śmiechu, a nie, idę, przez życie.
  2. Jeśli możesz zdelegować jakieś zadania na swoich bliskich – zrób to! Nie tylko ze względów finansowych. Menu, zaproszenia, plan siedzeń były dla mnie o wiele bardziej wartościowe, bo pięknie zrobione przez moją przyjaciółkę Julkę. Wieszanie 180 brokatowych gwiazdek nigdy nie byłoby tak fajne, gdyby nie to, że były zaprojektowane od A do Z przez moją przyjaciółkę Malwę. Nie wspominając już nawet o tym, że nie wyobrażam sobie wynająć obcego kierowce do kościoła! Podróż tam z moją Kasią za kółkiem 40 letniego garbusa i Asią, która z tylniego siedzenia ciągle żartowała doprowadziła mnie do płaczu ze śmiechu. Ogólnie powiem Wam, że super mieć wspaniałe druhny i mamę, która przyjdzie na godzinę przed ceremonią z prosecco! Moje druhny są najlepsze. Mama też ekstra. Kropka.
  3. Słuchaj swojej intuicji. I przyszłego męża. Wiele osób odradzało albo doradzało mi wiele spraw. Każdy miał swój pomysł na ten dzień. My jednak trzymaliśmy się naszego planu od początku do końca i nie zmienialiśmy go pod wpływem negatywnych komentarzy. Fakt, że wyluzowani rodzice, którzy się za bardzo nie wtrącają to duże ułatwienie. Następnego dnia po weselu miałam poczucie, że było właśnie tak jak sobie wymarzyłam. Albo nawet lepiej!
  4. Odepnij wrotki, kiedy przyjdzie na to czas. Wszyscy mi mówili, że nie będę bawić się na własnym weselu. Huhu! I ja i mój mąż bawiliśmy się wspaniale, tańczyliśmy i piliśmy. Kto ma się dobrze bawić jak nie wy? Może nienajlepszym pomysłem jest picie dwudziestu kieliszków wina na dzień dobry, ale po północy…
  5. Usiądź I rozejrzyj się co się dzieje dookoła. To jest chyba prawie niemożliwe, ale bardzo mi tego brakowało następnego dnia. Byłam tak zaaferowana, że ledwo wiem jak wyglądała sala tego dnia albo jaka muzyka leciała na parkiecie. Powiedz gościom, że musisz na chwilę odpocząć i spokojnie się rozejrzyj!

To tyle na dzisiaj. Weselcie się. Codziennie. Z tego, że wypiliście dobrą kawę, że kot do was przyszedł na kolana, że zdążyliście na tramwaj. Wesele jest super, więc weselcie się!:)

Alicja

Dodaj komentarz